ROZMOWA. Wójt: Ja nie rzucam słów na wiatr, tylko działam

rozmowa z wójtem
Rozmowa ze Stanisławem Kuzakiem w drugą rocznicę jego zaprzysiężenia na wójta gminy Chełmiec.

– „Zależy mi nie tylko na słuchaniu, lecz także na sprawiedliwym działaniu, zrównoważonym podziale środków publicznych oraz priorytetach, które są zapisane w statusie gminy Chełmiec. Chciałbym, aby wszyscy mieszkańcy naszej gminy byli traktowani sprawiedliwie”. Pamięta Pan skąd ten cytat?

– To zdania z mojej ulotki przedwyborczej. Kandydowałem na wójta z hasłem Sprawiedliwa Gmina…

Ulotka przedwyborcza Stanisława Kuzaka

– Może Pan po dwóch latach urzędowania na stanowisku wójta powiedzieć, że gmina Chełmiec jest sprawiedliwa?

– Podczas wydarzenia „Małe początki, wielka przyszłość”, kiedy miałem okazję przywitać dzieci narodzone w 2025 roku i pogratulować ich rodzicom, wskazałem nawet jak bardzo. W ubiegłym roku urodziło się u nas tyle samo dziewczynek, ilu chłopców [więcej o wydarzeniu TUTAJ]. To nie może być przypadek (śmiech). Mówiąc bardziej serio, wystarczy zapytać mieszkańców sołectw. Nie ma w gminie miejscowości, w której nie byłyby realizowane inwestycje czy to drogowe, czy budowlane, nie powstawały nowe inicjatywy. Moim marzeniem jest, aby każde sołectwo miało swoją świetlicę, gdzie mieszkańcy mogliby się spotykać, jednoczyć dla realizacji wspólnych celów. Widzę, jak takie miejsca zachęcają do działania i kreatywności. Mam ogromną satysfakcję, widząc, jak moje działania w gminie, przekładają się na kolejne działania samych mieszkańców.

– Przykład idzie z góry…

– Jeśli mnie się chce, to nawet nie muszę szukać ludzi, którzy również są pełni chęci do działania. Sami do mnie przychodzą, przedstawiają swoje pomysły, deklarują chęć współpracy. Ale, co najważniejsze, na deklaracjach się nie kończy. Po prostu zaczynają  realizować swoje koncepcje dla dobra nas wszystkich. Takimi ludźmi chcę się otaczać, bo mam w sobie wielkie pragnienie pozostawienia czegoś dobrego po sobie – nowych inwestycji, dróg, inicjatyw. I mówię o tym głośno.

– To działa jak magnes?

– Swój zawsze ciągnie do swego. Magnesem mam nadzieję jest tu moje zaangażowanie. Może to kogoś zdziwić, ale nierzadko jako ostatni wychodzę z urzędu. To nie jest kwestia tylko tego, że lubię mieć wszystko pod kontrolą, ale widzę, jaki potencjał drzemie w naszej gminie, ile można tu zdziałać. Ludzie, którzy nie mają w sobie tej iskry, są mi zawadą.

– Jeśli mnie się chce, to nawet nie muszę szukać ludzi, którzy również są pełni chęci do działania. Sami do mnie przychodzą, przedstawiają swoje pomysły, deklarują chęć współpracy. Ale, co najważniejsze, na deklaracjach się nie kończy – mówi Stanisław Kuzak, na zdjęciu podczas konferencji ws. Renovo Fest [więcej TUTAJ]

– Czuje się Pan ograniczany w swoich działaniach?

– Można zachować dyplomację i powiedzieć, że są osoby, które nie pomagają. Ale po dwóch latach urzędowania, mam poczucie, że szkoda mi czasu na zachowania dyplomatyczne. W pewnych kwestiach trzeba działać szybko. Jeśli ktoś nie chce pomóc, to niech chociaż nie przeszkadza. To będzie najlepsze, co może zrobić. Tymczasem jest grupa radnych – i niech resztką mojej dyplomacji w stosunku do nich pozostanie, że nie będę wymieniać ich tu z imienia i nazwiska – która od wielu miesięcy jakby za „punkt honoru” objęła sobie uprzykrzanie życia mieszkańcom i kładzie mi kłody pod nogi.  

– Część z tych osób to przecież osoby, z którymi Pan szedł do wyborów.

– To prawda, i to najbardziej boli. Po wyborach okazało się, że szli z zupełnie innych pobudek niż ja. Dziś są radnymi i piszą na swoich forach internetowych, że są dostępni dla mieszkańców 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Tymczasem chcą, aby sesje Rady Gminy odbywały się o godzinie 15, a nie w godzinach, kiedy urzędnicy są dyspozycyjni. Nie mówiąc już o piętrzących się dla nich problemach, gdy chcę zwołać sesję nadzwyczajną.

– Skąd wynika potrzeba zwoływania sesji nadzwyczajnych?

– To efekt działań samych radnych, którzy uchwałą budżetową, podjętą w grudniu ubiegłego roku, zablokowali mi, jako wójtowi, możliwość dokonywania przesunięć środków w budżecie gminy. Teraz każdą, najdrobniejszą nawet zmianę w budżecie, muszą zatwierdzić. A to kosztuje.

– Oszacował Pan te koszty?

– Zawsze cieszą mnie dobre efekty pracy. Widok zmieniającej się gminy, rozpoczynające się nowe inwestycje, inicjatywy, wydarzenia – mówi wójt. Na zdjęciu wizualizacja świetlicy w Woli Kurowskiej – trwa jej budowa [więcej o budowie świetlic na terenie gminy TUTAJ]

– To koszt czasu pracy urzędników, którzy są angażowani w organizację sesji, zamiast poświęcić go na szybsze załatwianie spraw mieszkańców. Radni za udział w posiedzeniu, mają możliwość wzięcia wolnego w swoich miejscach pracy. Ponadto otrzymują przecież za to dietę. Chciałaby Pani dostawać 1200-2700 zł za dzień urlopu? Tymczasem  gmina za pracę urzędników ponad wymiar godzin pracy musi zapłacić. To koszt także wynajmu sali w Astro Centrum Chełmiec, gdzie odbywają się posiedzenia. Co prawda my za to nie płacimy, ale zwoływanie sesji nadzwyczajnej dezorganizuje pracę Astro Centrum i odbiera klienta, który za wynajem sali w tym czasie mógłby zapłacić. Kiedy tak to wyliczam, naprawdę mam ochotę krzyczeć – te przepychanki z radnymi najwięcej to kosztują nasze zdrowie. Jeden z moich pracowników powiedział mi ostatnio, pół żartem pół serio, że on nie prosi o podwyżkę, tylko dodatkowy dzień urlopu, kiedy musi być obecny na sesji czy uczestniczyć w posiedzeniach komisji Rady. Mimo wzorowo wykonywanych przez niego obowiązków, konieczność od czasu do czasu udziału w obradach, kosztuje go wiele nieprzespanych nocy.

– Czytający tę rozmowę nie będą słyszeli Pana zdenerwowania teraz…

– Proszę zatem o inny zestaw pytań, jeśli mam zejść z tonu. Bo naprawdę irytuje mnie nie tyle fakt, że niektórzy radni kładą mi kłody pod nogi. Najbardziej denerwuje, że robią to mieszkańcom.

– A co Pana najbardziej cieszy jako wójta?

– Zawsze cieszą mnie dobre efekty pracy. Widok zmieniającej się gminy, rozpoczynające się nowe inwestycje, inicjatywy, wydarzenia. Czułem ogromną satysfakcję, gdy mieszkańcy, których nawet nie znałem, zaczepiali mnie na korytarzu urzędu i pytali, czy dobrze trafili. Wnętrze budynku, w którym urzęduję, zmieniło się nie do poznania. Teraz już się nie wstydzę zapraszać do Urzędu Gminy Chełmiec.

– Wstydził się Pan?

– Wstydziłem. Pamiętam moją rozmowę z jednym z wójtów sąsiadującej z nami gminy. Powiedziałem mu, po objęciu urzędu, że nie zaproszę go do swojego biura, bo się wstydzę, jak budynek wygląda.   

– Teraz już Pan zaprosił?

– Kiedy zadała mi pani to pytanie, przypomniałem sobie tę sytuację. Zaraz zadzwonię i zaproszę [wójt bierze telefon do ręki i umawia spotkanie].

Rozmowa z wójtem
Teraz bez poczucia wstydu mogę zaprosić do Urzędu Gminy Chełmiec – mówi wójt Stanisław Kuzak

– Pan zawsze tak szybko reaguje?

– Akcja-reakcja. Nie ma co tracić czasu na zastanawianie się nad oczywistymi sprawami. Takiego też działania oczekuję w gminie. Kiedy pojawia się szansa otrzymania dotacji na zakup wozu bojowego dla ochotników, dwa razy bym się nie zastanawiał, tylko od razu przesunąłbym środki, aby urealnić zadanie. Tymczasem brak możliwości szybkiej reakcji na między innymi takie sprawy mocno mnie frustruje. Zamiast załatwić coś – co wiem, że będzie służyć mieszkańcom – jednym podpisem, muszę mieć z tyłu głowy, że trzeba zwołać sesję, sporządzić projekty uchwał i całą biurokrację z tym związaną. A później moi pracownicy słyszą użalanie się mieszkańców na opieszałość swojej pracy. I ja się mieszkańcom nie dziwię. Tylko, żeby oddać nomen omen sprawiedliwość, czuję się w obowiązku przekierować ich pretensje we właściwą stronę. Bo hasło „Sprawiedliwa Gmina” wyraża się również w obnażaniu prawdy o pracy nas wszystkich.

– Przeglądam pana ulotkę wyborczą i zakreślam zawarte w niej obietnice. Przywrócenie komunikacji miejskiej…

– Odhaczone.

– Wprowadzenie karty mieszkańca i związane z nią zniżki.

Dzięki wprowadzonemu w lipcu ub. r. Programowi Karta Chełmiecka mieszkańcy gminy mogą korzystać z benefitów oferowanych im przez przedsiębiorców. Gmina wydała już 1200 kart i podpisała umowy z 39 Partnerami

– Odhaczone z nawiązką. Współpraca z przedsiębiorcami przynosi owoce, których nawet się nie spodziewałem, formułując tę obietnicę. Może ułatwię Pani zadania i szybciej będzie jak powiem, czego jeszcze nie zrealizowałem z moich obietnic. Co nie znaczy, że nie działam w tym kierunku. Nie mamy Rady Młodzieżowej i stuprocentowych zniżek na komunikację dla dzieci i młodzieży.

– A będą?

– Ja nie rzucam słów na wiatr, tylko działam.

Rozmowa z wójtem
Współpraca z przedsiębiorcami przynosi owoce, których nawet się nie spodziewałem – mówi Stanisław Kuzak. Wójt w październiku ub. r. powołał Radę Biznesu – więcej TUTAJ

Rozmawiała Katarzyna Gajdosz-Krzak

Gmina Chełmiec

Gmina Chełmiec

Jedna z największych Gmin w Polsce

Stanisław Kuzak

WÓJT GMINY CHEŁMIEC